|
Bardzo śmieszne dowcipy - strona 1 poprzednie<< >>następnePuk, puk. - Kto tam? - Hydraulik. - Na pewno? - No jasne, policjant nigdy nie kłamie.
Babcia mówi do wnuczki: - Jak ja byłam młoda, to muzyka była bardziej melodyjna... - Babciu, ja włączyłam mikser!
Brunetka spotkała koleżankę blondynkę i pyta ją: - Słyszałaś o tej katastrofie kolejowej pod Skierniewicami? - Nie, a co się stało? - Pociąg się wykoleił i osób jest rannych! - Sto?! Sto?? To na "stare" milion!!!
Na terytorium Indian położono drogę żelazną. Wódz postanowił powitać osobiście pierwszy przejeżdżający pociąg. Stanął na torach, podniósł rękę w geście powitania a lokomotywa... nawet nie zwolniła i przejechała po nim jak po łysej kobyle. Wódz ciężko ranny odzyskuje przytomność w swoim tipi, gdy nagle słyszy zza ściany narastający gwizd. Zrywa się na równe nogi, wyskakuje na zewnątrz, patrzy... a tam czajnik z gwizdkiem... Zrzuca go na ziemię, kopie, depcze, wali weń toporkiem. Żona wypadając za nim woła: - Uspokój się, co robisz?! A wódz: - Zabić gnojka póki mały!!!
Blondynkę wystrzelono w kosmos z małpą. Instrukcja dla małpy: - Włączyć komputer, przystąpić do badań. Instrukcja dla blondynki: - Nakarmić małpę, niczego nie dotykać.
Siedzi sobie wróbel na gałęzi. Przylatuje wrona. - A co ty jesteś za ptak? - pyta wróbel. - Wrona. A ty? - Ja to jestem orzeł, tylko w dzieciństwie trochę chorowałem.
Jaś siedzi z mamą w przedziale i żuje gumę. Na przeciwko niego siedzi starsza pani, która ciągle się do niego uśmiecha. W pewnej chwili staruszka zwraca się do mamy Jasia: - Ma pani bardzo mądrego synka, ale niech on juz nic nie mówi, bo bez aparatu słuchowego jestem kompletnie głucha.
- Dlaczego policjanci mają przyszyte guziki na rękawach? - Żeby nie wycierali w nie nosów. - A dlaczego te guziki się błyszczą? - Bo i tak wycierają!
Przychodzi blondynka do lekarza i mówi: - Panie doktorze, nie wiem co mi jest, jak tu się dotknę to mnie boli, tu jak się dotknę, mnie boli, tu mnie boli i tu też jak się dotknę to mnie boli (i tak się babka podotykała w różne miejsca). Lekarz obadał, obejrzał i mówi: - Pani ma ręce połamane...
W szkole dla dziewcząt nauczycielka ma wykład na temat seksu i moralności. - Żyjemy, dziewczęta, w bardzo trudnych czasach. Pamiętajcie, że w chwili pokusy każda musi sobie zadać pytanie: czy godzina przyjemności jest warta całego późniejszego życia we wstydzie? Na to jedna z dziewcząt wstaje i pyta: - Przepraszam, ale jak zrobić, żeby przyjemność trwała godzinę?
Do lekarza przychodzi grabarz i oświadcza, że baba już więcej nie przyjdzie, bo umarła. - No cóż, jaka była, taka była - myśli sobie lekarz - zawsze to jednak długoletnia pacjentka... Zaniosę jej kwiatki na grób. Stoi zamyślony lekarz nad grobem baby i nagle słyszy: - Panie doktorze, to ja! - Słucham? - To ja, baba! Niech mi pan da coś na robaki...
Facet miał dostać wypłatę. W dzień w którym ją dostał poszedł to oblać ale jak to zwykle bywa przepił ją całą, przychodzi do domu ledwo trzyma sie na nogach i żona czeka już w drzwiach: - Gdzie wypłata?! - Przepiłem ale kochanie przyniosłem Ci słonia. Wyciąga puste kiesznie na zewnątrz i mówi: - Tu są uszy, a trąbę wyciągnij sobie sama...
Koleś spotyka na ulicy skina. - Gdzie biegniesz? - Chcę zapobiec bijatyce. - A kto się chce bić? - Ten, który mnie goni! Martitka');
Cygan z niechęcią patrzy na swoje liczne i brudne dzieci. Po chwili zwraca się do żony z pytaniem: - Myjemy czy robimy nowe?? andpaj');
Pięć kłamstw w jednym zdaniu? - Uczciwy Polak jedzie spokojnie i ostrożnie swoim samochodem do pracy.
Koalicja w sejmie polega na bliższych stosunkach w ławie.
Czterech rabbich prowadziło dysputę teologiczną. Ponieważ nie mogli dojść do porozumienia, zrobili głosowanie. Głosowanie zakończyło się stanem :. Rabbi, który przegrał w głosowaniu zaczął modlić się do Boga: - Panie mój! Wiem, że mam rację a serce moje jest czyste. Pokaż im jakiś znak, żeby wiedzieli, że racja jest po mojej stronie... I faktycznie w jednej sekundzie na niebie pojawiła się ciemna chmurka. - Widzicie! - krzyczał ten, który się modlił. - Oto jest znak od Pana! To ja miałem rację... Jednak pozostali trzej powiedzieli, że to tylko zwykła chmurka i to na pewno nie jest znak od Pana. Wtedy rabbi zaczął modlić się jeszcze raz: - Panie mój! Tak bardzo Cię proszę... Daj nam większy znak, na potwierdzenie mych słów... Na niebie pojawiło się jeszcze kilka ciemnych chmurek i nagle strzelił piorun. Trafił on w drzewo oddalone od rabbich jakieś m. Wtedy rabbi, który się modlił powiedział: - Widzicie! Pan znowu do nas przemówił! Na co jeden z rabbich odpowiedział mu: - No to co, że Pan Ci odpowiedział. Nadal my mamy rację, bo jest :!
Jak zająć czymś blądynke na cały dzień? - Zaprowadzić ją do okrągłego pokoju i powiedzieć, żeby usiadła w kącie Milka');
|